W materiale programowym „Kim jesteśmy” wszechpolacy zapisali: „Nie jesteśmy ludźmi znikąd. Wszyscy jesteśmy członkami większej wspólnoty. Narodu. Jesteśmy Polakami, dla niektórych to banał, a dla nas prawda podstawowa. Podstawa naszej tożsamości”. Młodzież Wszechpolska walczy z feministkami, gejami i lesbijkami. Jej nietolerancja idzie w parze z obnoszonym dumnie przywiązaniem do katolicyzmu. Autorzy filmu próbują odpowiedzieć na pytania: Kim są ci ludzie? Gdzie jest źródło ich fundamentalizmu?
Dokument Marii Zmarz-Koczanowicz i Joanny Sławińskiej o Młodzieży Wszechpolskiej powstawał na tyle długo, że udało się zarejestrować, jak błyskawiczne kariery porobili działacze tego ruchu, zwłaszcza ci najmłodsi. Cyprian Gutkowski, który mówił realizatorkom filmu, że „Gombrowicza nawet w pijanym widzie nie da się czytać”, został doradcą ministra oświaty. Krzysztof Bosak, w 2005 r. zielonogórski działacz LPR, na podchwytliwe pytanie o przedwojenną ideologię Młodzieży Wszechpolskiej – aktywnej w wyrzucaniu Żydów z uczelni – tłumaczy chytrze, że chodziło jedynie o zachowanie „parytetu”, jak w dziś Ameryce (z czego wynika, że Polacy w przedwojennej Polsce mieli status dyskryminowanych czarnych). Po dwóch latach Bosak zostaje przewodniczącym tej organizacji, posłem na Sejm. W finale „Kocham Polskę” widzimy, jak wykonuje paso doble w „Tańcu z gwiazdami”.
„Jak słyszę słowo: demokracja, od razu dźwięczy mi w głowie słowo: wolnomularstwo!” – tak bryluje Wojciech Wierzejski prowadzący szkolenie kadr Młodzieży Wszechpolskiej. Film „Kocham Polskę” niczego nie demonizuje, pokazuje tylko to, do czego realizatorzy zostali dopuszczeni: manifestacje, pochody, szkolenia, zebrania wyborcze, nabożeństwa. Powstało coś w rodzaju science fiction o tym, jak miałaby wyglądać upragniona Wielka Polska czytelnika „Myśli nowoczesnego Polaka” Romana Dmowskiego.
Film „Kocham Polskę” po części ujawnia tę konspirację. Przed kilku laty autorzy antologii „Raport o mowie nienawiści”, Sergiusz Kowalski i Magdalena Tulli, zauważyli, ile talentu wymaga dziś od autorów „ubieranie swojej ksenofobii w mniej lub bardziej kulturalne słowa”. Nikt nie jest antysemitą, skądże znowu. Kompromitują ich już tylko ekscesy działaczy niższego szczebla podnoszących ręce w hitlerowskim pozdrowieniu, od czego partia natychmiast się odcina.
– Czy ja wyglądam na faszystę? – mówi nieoczekiwanie działacz rozdający ulotki na ulicy. Tak – chciałoby się powiedzieć po obejrzeniu filmu. Bo jak inaczej nazwać ten przedziwny konglomerat wierzeń nowoczesnych wszechpolaków? Według nich Polska koniecznie musi być „wielka” („a nie może być średnia?” – pyta podchwytliwie Sławińska jednego z liderów, na co ten wybucha śmiechem). Ta Wielka Polska jest otoczona przez wrogów, głównie na Zachodzie – Niemcy, które chcą odzyskać zabrane ziemie, oraz Francję, ojczyznę rewolucji, która sieje zgorszenie. Sam człowiek jako jednostka jest słaby i zły. Stąd potrzeba bezwzględnego posłuszeństwa wobec organizacji i przywódcy. Katolickość ma polegać głównie na posłuszeństwie. Z tego, co mówi w filmie Wierzejski, można wyciągnąć wniosek, że Pan Jezus też był kimś w rodzaju wszechpolaka, podobnie jak Pan Bóg.
Z mocą dobra konkuruje moc zła. Jej wcieleniem jest obcy, który jak wampir w każdej chwili może na nas się rzucić, uwieść, pozbawić cnoty. Pierwszą rzeczą, jaką się wpaja wszechpolakowi jest strach przed obcym. Kiedyś był nim Żyd albo komunista. Teraz jednego i drugiego trudno znaleźć, więc jego ucieleśnieniem jest gej, który „zagraża naszej narodowości”. „Mordercy, zboczeńcy!” – skandują bojówkarze. „Studenci, którym pokazywałam ten film – opowiada Zmarz-Koczanowicz – rozpoznali na ekranie swoich dawnych znajomych. To byli kiedyś otwarci ludzie z dobrych domów. Jednak wsiąkli w ten ruch, przeszli szkolenia, wrócili całkiem odmienieni, ślepo wierzący w te hasła, trochę jak dawni komuniści”.
Film pt. „Kocham Polskę” w reżyserii Marii Zmarz-Koczanowicz oraz Joanny Sławińskiej zdobył nagrodę dla najlepszego filmu dokumentalnego na festiwalu kina Europy Środkowej i Wschodniej „GoEast” w niemieckim Wiesbaden. Film na temat organizacji Młodzież Wszechpolska w wyjątkowy sposób analizuje bolesne stosunki społeczne panujące w Polsce.