(przypominamy ciekawy tekst, który pojawił się w 2010 roku – za: http://11listopada.org/node/89)

Co miało miejsce w listopadzie 1918 roku?

Najogólniej mówiąc miały miejsce dwie rzeczy: powstanie państwa polskiego oraz proces demokratyzacji społeczeństwa polskiego. To drugie skonkretyzowało się w konstytucji II Rzeczypospolitej ale wówczas zostało faktycznie wprowadzone w życie.

– zamiana królestwa na republikę,
– zniesienie tytułów szlacheckich,
– nadanie praw wyborczych kobietom,
– wprowadzenie zasady niekaralności homoseksualizmu,
– potwierdzenie 8 godzinnego dnia pracy.

Wszystkie te rzeczy stanowiły nową jakość w życiu społeczeństwa. Ich ustanowienie nie było możliwe bez zerwania na terenach polskich ciągłości władzy cara i cesarza. W zaborze austriackim mogło to nastąpić ewolucyjnie. Impulsem do wprowadzenia nowej jakości życia były też okropności wojny spowodowanej przez despotyczne rządy.

Dlatego, na symbolicznie wybrany dzień 11 listopada, kiedy to wojska niemieckie zaczęły wycofywać się z Królestwa Polskiego, patrzymy z sympatią. Na terenach polskich spontanicznie organizowano władze terenowe, rodziły się samorządy, spółdzielczość.

Nie jesteśmy przeciwni świętowaniu tej rocznicy. Przeciwnie. Chcemy kontynuować proces demokratyzacji społeczeństwa rozpoczęty w 1918 roku. Nadal

– brak faktycznej demokracji na szczeblu państwa, powiatu i gminy,
– hierarchia społeczna i podziały klasowe są olbrzymie,
– kobiety nie są równouprawnione faktycznie w życiu publicznym i zawodowym,
– potrzeba wprowadzenia dalszych ułatwień gejom i lesbijkom,

w zakładach pracy depcze się uprawnienia pracowników równie brutalnie, jak w II Rzeczypospolitej.

Doszło uświadomienie nowych zagrożeń takich jak:
– brak społecznej kontroli mediów,
– darwinizm w życiu społecznym i ekonomicznym,
– zamknięcie się społeczeństwa.

Ten tzw. „wyścig szczurów” ma wiele obliczy. Zamiast współpracy mamy bezwzględną konkurencję. Tymczasem pewnych rzeczy nie rozwiążemy indywidualnie, np. niekorzystnych zmian klimatu czy wyzysku i alienacji człowieka w procesie produkcji.

Innym przejawem jest dławienie możliwości wypowiedzi osób i grup społecznych. Nie tylko formalnie, również poprzez narzucenie ostracyzmu społecznego na osoby, które mówią niepopularne rzeczy. Duża część osób sama narzuca sobie więzy konformizmu, ślepego poddania się większości. Jest to ucieczka od wolności. Rezygnacja z wolności w zamian za złudę bezpieczeństwa.

Sztucznie kreuje się tzw. autorytety, które wiedzą wszystko i na każdy temat a przeciętny człowiek powinien milknąć w ich obecności. Tworzy się wodzów, którzy prowadzą świat a wyborcy powinni im ufać. Tymczasem trzeba umożliwić każdemu indywidualną budowę swojego życia jako wielkiej intelektualnej i emocjonalnej przygody. Każdy bowiem ma te same prawa niezależnie od narodowości, siły fizycznej, inteligencji, sprytu życiowego itd.

Szczególnie chciałbym rozwinąć ostatnią koncepcję zagrożenia „zamknięcia się społeczeństwa” autorstwa Jana Strzeleckiego. Poniższy tekst pierwotnie ukazał się w broszurze „Związek Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej: Historia, ideologia, zadania”, Spółdzielnia Wydawnicza „Wiedza”, Warszawa 1946.

Podstawowe cechy społeczeństwa zamkniętego – to odgraniczenie od innych społeczeństw i dążność do pełnej mechanizacji człowieka poprzez magiczny wpływ tzw. wyobrażeń zbiorowych. Panuje w nim doskonała anonimowość życia umysłowego; nikt nie myśli samodzielnie, tylko wszyscy myślą tak, jak „się” myśli. Surowy aparat moralnych i materialnych sankcji zamyka drogę do odchyleń, które przy tym typie struktury społecznej, opartej o bezwzględną „Gleichschaltung” oznaczają istotnie groźbę rozkładu. Człowiek jest tu łatwo wymienną częścią społecznego mechanizmu, jednym z licznych egzemplarzy gatunku. Nie ma ani cienia samoistnego znaczenia. Świat, w którym istnieje, jest światem zmechanizowanych społecznych czynności i światem mechanicznie przyjętych wyobrażeń, mitów, których najistotniejszą funkcją jest przeciwdziałanie pojawianiu się niezmechanizowanych odruchów i nieprzewidzianych odczuć. Ich pojawienie się prowadziłoby zresztą – z tego poziomu życia – jedynie ku chaosowi prymitywnego indywidualizmu. W społeczeństwach tzw. pierwotnych mity te mają charakter magiczny; w cywilizowanych – „naukowy”; np. niemiecka rasologia. Moralnością społeczeństwa zamkniętego jest ścisły układ zakazów i nakazów, oparty na zasadzie sprzyjania „swoim” i szkodzenia „obcym”, którzy wnieść mogą tylko zakłócenia.

W dniu 11 listopada przypominamy rządzącym o konieczności dokonania zmian. Co więcej, widzimy zagrożenie dla woli dokonania pożądanych zmian przez grupy, które absolutyzują jeden z procesów, które miały miejsce w listopadzie 1918 roku: powstanie państwa polskiego. To właśnie ideologia narodowa, budująca mit wielkiej Polski, jako ofiary krajów ościen­nych z czego niby wynikają współczesne przywileje, jak chociażby lekceważące traktowanie obywateli tamtych krajów. To właśnie ideologia streszczająca się w haśle Polak-katolik jest jednym ze źródeł łatwego zawłaszczania umysłów społeczeństwa polskiego. Społeczeństwa pod­danego w ostatnich latach ciężkiej próbie wywłaszczenia z dobra wspólnego przez między­narodowy kapitał reprezentowany w Polsce przez duże i sprawne medialnie siły polityczne.
My, uczestnicy koalicji, sprzeciwiamy się stawianiu łatwych i fałszywych jednocześnie rozwiązań w życiu społecznym. Mamy własne idee, własne pomysły na funkcjonowanie społeczeństwa. Nie jest możliwy kompromis pomiędzy nami a zwolennikami konstrukcji społeczeństwa na podobieństwo termitiery. Pomni doświadczeń II wojny światowej uważamy, że odradzającemu się ruchowi narodowemu, na wpół faszystowskiemu, trzeba się przeciwstawić jak najszybciej. Ten sprzeciw musi wyrazić się poprzez samoorganizację społeczną. Obawiamy się bowiem, że policja III Rzeczypospolitej pobłażliwie patrzy na marsze i organizacje narodowe. Czy to rok temu w Warszawie, czy w kwietniu tego roku w Białymstoku, widzimy objawy tolerancji policji dla haseł rasistowskich i współpracę pojedynczych funkcjonariuszy policji z organizacjami narodowymi.

Zapraszamy wszystkich mieszkańców Warszawy i wszystkich, którzy zechcą przyjechać do Warszawy, do czynnego sprzeciwu wobec narodowców wykorzystujących święto narodowe do propagowania swoich zwodniczych idei.

Rafał Zieleniewski