Wokół wydarzeń 11 listopada, szczególnie zaś odbywających się tego dnia od wielu lat manifestacji narosło sporo mitów. Sięgając do źródeł, obserwując doniesienia prasowe, w których jest sporo sprzeczności, postanowiliśmy kilka z nich rozwiać:

MIT NR 1 – ANTYFASZYŚCI Z NIEMIEC ZAATAKOWALI GRUPĘ REKONSTRUKTORSKĄ”

Faktem jest, że grupa kilkudziesięciu antyfaszystów poruszała się Nowym Światem w kierunku centrum aby dołączyć do mającej się rozpocząć antyfaszystowskiej blokady. Faktem jest też, że wielu z nich przyjechało do Warszawy z Niemiec. Niemieccy antyfaszyści od lat uczestniczą w protestach przeciwko rasizmowi, nacjonalizmowi i antysemityzmowi w Europie. Wielu z nich bierze udział w restaurowaniu żydowskich cmentarzy w Polsce, zdemolowanych w ostatniej dekadzie przez polskich nacjonalistów i faszystów. Niemieccy antyfaszyści blokują też regularnie antypolskie marsze NPD. Prowadzą działalność edukacyjną wśród młodzieży w Niemczech uwrażliwiając ją na zagrożenia ze strony skrajnej prawicy. Niemieccy antyfaszyści szli więc Nowym Światem aby przyłączyć się do kolejnego w Europie antyfaszystowskiego protestu. Po drodze mijali wiele grup rekonstrukcji historycznych. I tak jak wielu innych przechodniów robili im zdjęcia na pamiątkę swojego pobytu w W-wie. Sytuacja eskalowała gdy na wysokości ulicy Świętokrzyskiej w ich stronę wybiegło 3-4 polskich neofaszystów (wśród nich znany faszystowski kibol Bałtyku Gdynia – Rafał Gołuch – autor faszystowskiego blogu „Ostatnia Kohorta”). Doszło do krótkiej konfrontacji. Napastnicy zostali skutecznie obezwładnieni i grupa antyfaszystów ruszała spokojnie dalej, gdy do zamieszania włączył się niespodziewanie jeden z uczestników kolejnej grupy rekonstrukcyjnej. Krzycząc „bić szkopów” rzucił się na młodych Niemców. Doszło do kilkusekundowej szamotaniny – jeden z niemieckich antyfaszystów złapał szalonego rekonstruktora za kolbę broni, którą ten ostatni starał się go uderzyć. Po chwili natrętny rekonstruktor powrócił do swojej grupy jednak mniej więcej w tym momencie na miejsce nadjechały radiowozy policyjne i dokonały zatrzymania całej grupy antyfaszystów. Skrajnie prawicowe media, m.in. Nowy Ekran, aby ukryć haniebny fakt iż grupa polskich neofaszystów, a potem i polski ksenofobiczny rekonstruktor zaatakowali niemiecką młodzież, która przybyła tu protestować przeciwko zagrożeniu nacjonalizmem, skonstruowały absurdalną narrację. Przy pomocy kilku zdjęć i pociętego jak należy filmiku, „dowiedziono” jakoby „Niemcy przyjechali do Polski aby bić rekonstruktorów” i taka narracja trafiła do mediów masowych. Te z kolei bezkrytycznie ją powielały. Tak powstał absurdalny mit.

Zdjęcie 1: Rekonstruktorzy atakujący antyfaszystów.

Pół roku później,

a) warszawski sąd uniewinnił WSZYSTKICH niemieckich antyfaszystów ze WSZYSTKICH absurdalnych zarzutów (co było oczywiste od początku)

b) Rafał Gołuch i jego kompani, których atak był oczywistą i jedyną przyczyną zamieszania na Nowym Świecie (do którego ochoczo przyłączył się pan rekonstruktor) dalej prężnie działają w polskich strukturach faszystowskich

c) cały kraj opiera się na spreparowanej narracji Nowego Ekranu.

Warto zaznaczyć, że całe wydarzenie nosi znamiona prowokacji. Na kilka dni przed 11 listopada, działacze skrajnej prawicy założyli na portalu Facebook wydarzenie o nazwie „Rozbrój sobie Niemca – gra rekonstrukcyjna” (sic!), gdzie namawiali do napadania na niemieckich antyfaszystów. Chęć udziału w akcji wyraziło kilkaset osób, w tym prominentni działacze ruchu narodowego, m.in. Krzysztof Bosak i Samuel Rodrigo Pereira, którzy najbardziej zaciekle atakowali antyfaszystów. Zostało to zupełnie przemilczane przez media.

Zdjęcie 2: Wydarzenie na Facebooku „Rozbrój sobie Niemca – gra rekonstrukcyjna” odświeżające antyniemieckie fobie już przed 11 listopada.

MIT NR 2 – „W STARCIACH NA PL. KONSTYTUCJI BRALI UDZIAŁ ANTYFASZYŚCI”

Wielu mediom weszło w zwyczaj przekazywać, iż na Pl. Konstytucji odbyło się mityczne starcie uczestników blokady z uczestnikami tzw. Marszu Niepodległości. Wyjaśnijmy sobie raz na zawsze, że we wszelkich aktach podpaleń, pobić i demolowania miasta, tego dnia brali udział wyłącznie nacjonaliści i ściągnięci przez nich bojówkarze. Od niejednego „dziennikarza” słyszeliśmy o „chuliganach z obu stron barykady”, a szczególnie o „niemieckich bojówkach” bijących się z narodowcami. Jest to co najmniej śmieszne biorąc pod uwagę, że w chwili rozpoczęcia starć, obywatele Niemiec od kilku godzin przebywali w areszcie (a ich jedynym przewinieniem był przyjazd do Warszawy). Sam pomysł, że antyfaszystowscy goście z Niemiec mogli zaatakować grupę rekonstrukcyjną, jest godny pożałowania. Są to ludzie na co dzień zajmujący się walką z uprzedzeniami i świadczeniem bezinteresownej pomocy imigrantom, również wielu Polakom. Nikt inny jak właśnie „straszna niemiecka Antifa” organizuje też spotkania z polskimi kombatantami (takie odbyło się w maju tego roku.).

Natomiast cały udział pozostałych antyfaszystów w wydarzeniach z Pl. Konstytucji ograniczał się do tego, że musieli przez kilka godzin bronić pokojowego zgromadzenia przed atakami faszystów. Skrajna prawica ułożyła nawet wzruszający mit o biciu „patriotów z polskimi flagami” – zapominano tylko dodać, że Ci patrioci maszerowali obok mniej ładnych flag, zdobionych przez międzynarodowy symbol rasizmu. Zapomniano również dodać, że prócz swoich flag, ci „patrioci” nieśli w rękach kamienie. Wreszcie, żadne media nie kwapiły się, by wspomnieć, że wśród poszkodowanych „patriotów” znajdowały się takie osobistości jak wykreowany na bohatera Rafał Gołuch, sympatyk neonazistów, który na swojej stronie nawołuje do donoszenia na „lewackich i żydowskich zwyrodnialców”.

Zdjęcie 3. Neofaszyści atakujący demonstrację „Kolorowa Niepodległa”, z flagą wzorowaną na fladze hitlerowskich Niemiec, oraz krzyżem celtyckim – międzynarodowym symbolem rasistów.

Film 1:  Neofaszyści atakujący demonstrację „Kolorowa Niepodległa” (w 0:21 widać uciekającą rodzinę z małym dzieckiem).

MIT NR 3 – OSOBY BIORĄCE UDZIAŁ W ZAMIESZKACH TO ZWYKLI CHULIGANI, A NIE UCZESTNICY MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI”

Przemoc jest fundamentalną metodą działania narodowców i nie zmieni tego nawet sto zamawianych artykułów w pewnym prawicowym dzienniku i tygodniku. To prawda, że w niektórych momentach, w demolowaniu miasta 11.11.11 brały udział bojówki pseudokibiców, a nie sami nacjonaliści, lecz prawdą jest też, że bojówkarze byli przez nacjonalistów mobilizowani cały rok do przyjazdu. Na niezliczonych forach kibicowskich narodowcy przez kilka miesięcy skrupulatnie podsycali atmosferę nienawiści, manipulując historiami o „niemieckich lewakach” i podżegając do zadymy. Kiedy bojówkarze zajmowali się paleniem samochodów i wyrywaniem znaków drogowych, nacjonaliści nie próżnowali. Mniej więcej w tym samym czasie zajęli się obrzucaniem kamieniami centrum społecznego na ulicy Wilczej, a także frontalnym atakiem na antyfaszystowski koncert (co zostało uwiecznione na filmach i zdjęciach). Dzień później pobili i spryskali gazem dwójkę przypadkowych Niemców zastanych w jednej z warszawskich restauracji.

Film 2:  Konferencja organizatorów Marszu Niepodległości, w której przyznają się do zaproszenia grup kibiców i dziękują im za wsparcie.

Podobne akty przemocy mają miejsce przez okrągły rok. Od czasu ostatniego Marszu Niepodległości nacjonaliści dokonali serii ataków na centra społeczne (w tym poznański Rozbrat, gdzie odbywał się akurat festiwal dla dzieci), pobić i aktów wandalizmu. Bywa, że faszystowska agresja jest tak mocno skumulowana, iż trafia w ich własnych sojuszników – tak stało się w maju, gdy młoda dziewczyna, która w 2011 roku firmowała swoją twarzą Marsz Niepodległości, otrzymała od nacjonalistycznych liderów serię gróźb śmierci. Powód? Odważyła się wypowiedzieć kilka zdań na temat bojówkarskiego stylu ONRu.

MIT NR 4 – BLOKADA MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI BYŁA NIELEGALNA”

Antyfaszyści nigdy nie kryli, że ich celem jest powstrzymanie nacjonalistów przed wejściem do centrum miasta i atakami znajdujących się tam miejsc, jak centra kultury, kluby, kawiarnie itd. Zezwolenie na antyfaszystowskie zgromadzenie zostało jednak wydane przez miasto o wiele wcześniej niż zezwolenie na przemarsz nacjonalistów. Ci ostatni najpierw długo zwlekali ze złożeniem wniosku, a później nie potrafili go wypełnić, przez co został odrzucony. Dlatego z prawnego punktu widzenia to Marsz Niepodległości zakłócał zgłoszoną wcześniej Kolorową Niepodległą i przebiegał jej trasą. Przypomnijmy jeszcze, że antyfaszystowska blokada przebiegała spokojnie i pokojowo, podczas gdy po drugiej stronie trwały masowe zamieszki. Służby miejskie na przemian podawały informacje o zdelegalizowaniu zgromadzenia i je dementowały obawiając się jeszcze większej eskalacji przemocy.

MIT NR 5 – „ANTYFASZYŚCI MIELI ZASŁONIĘTE TWARZE, BY BRAĆ UDZIAŁ W ZADYMACH”

Zasłanianie twarzy przez część antyfaszystów jest praktykowane od dawna i ma niewiele wspólnego z przygotowaniami do zamieszek. W okolicach demonstracji antyfaszystowskich, antyrasistowskich, prospołecznych i innych zawsze pojawiają się neonaziści, którzy fotografują najaktywniejszych uczestników i tworzą własne bazy danych, takie jak owiany złą sławą RedWatch. Wielokrotnie dochodziło do ataków na osoby, których wizerunek został tam umieszczony – w 2006 roku jeden z warszawskich aktywistów został pchnięty nożem i ledwo uszedł z życiem. Dlatego rok temu większość uczestników blokady założyła na twarze kolorowe chustki, by okazać tym swoją jedność. Czy to znaczy, że w tym roku powinieneś/powinnaś się zamaskować? No cóż, jest to zupełnie indywidualny wybór – nie namawiamy nikogo do zakrywania twarzy. Jeśli jesteś szeregowym uczestnikiem/uczestniczką demonstracji, a może nas być tysiące, maskowanie się jest prawdopodobnie zbędne. Warto jednak wykazać zrozumienie dla tych, którzy zasłonią twarze, bo codziennie podejmują antyfaszystowską aktywność i są najbardziej narażeni na ataki.

MIT NR 6 – „SKRAJNA PRAWICA ZMIENIŁA SIĘ I NIE ODWOŁUJE SIĘ JUŻ DO FASZYZMU”

ONR wraz z Młodzieżą Wszechpolską przez jakiś czas próbowali ukryć swój stary, faszyzujący wizerunek, lecz wychodziło im to miernie. Przez cały ostatni rok narodowcy zarzekali się, że tradycja „hajlowania” to odległa przeszłość, lecz ich argumentacja posypała się jak domek z kart po wycieku kilkuset zdjęć z tegorocznego obozu wakacyjnego ONRu. Wiele z nich przedstawiało ustawionych w szeregu nacjonalistów z posłusznie uniesioną dłonią w hitlerowskim pozdrowieniu. Obecnie, gdy udało im się przedostać do mainstreamu, często nawet nie próbują odcinać się od ekstremistycznych korzeni i oficjalnie oswajają brunatne symbole w przestrzeni publicznej. Tak jest np. z krzyżem celtyckim, międzynarodowym symbolem rasizmu, który Narodowe Odrodzenie Polski próbowało zalegalizować, a pozostałe ugrupowania nacjonalistyczne regularnie stosują na swoich protestach.

Zdjęcie 4: Członkowie ONR na obozie w Chańczy – wakacje 2012.

Nie wolno też zapominać, że znaczną część „brudnej roboty” organizatorzy marszu zrzucili na nowe, groźne środowisko skrajnej prawicy, czyli Autonomicznych Nacjonalistów. To nieformalne ugrupowanie zupełnie otwarcie odwołuje się do idei rasistowskich i faszystowskich. Jako przewodnią metodę działania nieodwołanie uznaje przemoc fizyczną. Ich portal internetowy Autonom.pl sprawuje oficjalny patronat medialny nad Marszem Niepodległości.

Zdjęcie 5: Autonomiczni nacjonaliści i kibice piłkarscy – łączą gest „hailowania” z symboliką Polski Walczącej, zdjęcie z EURO 2012.

Trzeba podkreślić, że zaproszenia na „Marsz Niepodległości” pojawiały się m.in. na portalu międzynarodowej organizacji terrorystycznej „Krew i Honor”. Jej członkowie i sympatycy regularnie pojawiają się na demonstracjach organizowanych przez ONR i Młodzież Wszechpolską (co zostało udokumentowane na zdjęciach), maszerują ramię w ramię z „prawdziwymi Polakami”. Po poznaniu tych faktów nikogo nie powinno już dziwić, że działalnością polskich nacjonalistów inspirował się w swoich manifestach norweski morderca Breivik.

Zdjęcie 6: Zaproszenie na Marsz Niepodległości na stronie neonazistowskiej organizacji terrorystycznej Blood and Honour/Combat 18.

Najlepszy dowód znajduje się jednak u samego źródła – oto co możemy przeczytać w statucie ugrupowania organizującego marsz: „[ONR] postanawia za swój ideowy fundament przyjąć: (…)Odrzucenie demokracji jako reżimu wrogiego Cywilizacji Europejskiej, który za miernik prawdy przyjmuje wolę większości kierującej się najczęściej niskimi pobudkami”

MIT NR 7 – „W TYM ROKU MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI BĘDZIE ZUPEŁNIE POKOJOWY”

Chociaż skrajnie prawicowa śmietanka i sprzyjające jej elity polityczne wraz z mediami próbują ukazywać listopadowy przemarsz jako godny sposób uczczenia Święta Niepodległości, nie ulega wątpliwości, że będzie on wydarzeniem niebezpiecznym. Przywódcy ONRu i Młodzieży Wszechpolskiej porzucili paramilitarne mundury i zastąpili je krawatami, przestali krzyczeć o „żydach i pedałach”, a mówią o „wielkiej Polsce”. Jednak dzieje się tak tylko przed kamerami – w swoich środowiskach pozostali tymi samymi antysemitami, homofobami i rasistami, a być może nawet zaostrzyli przekaz, gdyż otwarcie dyskutują o „narodowym” przewrocie.

Środowiska kibiców piłkarskich w całym kraju są infiltrowane przez nacjonalistów, którzy zachęcają ich do przyjazdu obiecując zamieszki. W Internecie kwitnie handel kominiarkami „z dostawą na Marsz Niepodległości”. Ostatnio pewien radny popierający narodowców wezwał do palenia samochodów i szturmowania budynków 11 listopada – takie wezwania coraz częściej pojawiają się w dyskusjach na portalach nacjonalistycznych. Bez wątpienia przemarsz skrajnej prawicy nie będzie najlepszym miejscem dla rodzin z dziećmi, ani dla nikogo, kto chce wrócić do domu cały i zdrowy.

Zdjęcie 7: Grupa nacjonalistów, uczestników Marszu Niepodległości, na Placu Konstytucji 11 listopada 2011 r.