(poniższy tekst został wygłoszony podczas antyfaszystowskiej demonstracji 11 listopada 2012 roku, źródło: http://www.facebook.com/notes/11listopadaorg/hip-hop-to-g%C5%82os-ulicy-a-nie-nacjonalist%C3%B3w/436188789779146)

Ulica Złota i znajdujący się na niej klub „Hybrydy” to miejsce, które prowokuje do poświęcenia kilku chwil wdzieraniu się nacjonalistów w scenę i kulturę hip-hop.

Hip hop pojawił się w tym kraju z początkiem lat 90-tych. To właśnie w Hybrydach odbywały się pierwsze rapowe imprezy w tym mieście, być może nawet w kraju. I to przed tym klubem, w trakcie jednej z raperskich imprez zamordowany został warszawski chłopak imieniem Igor. Zamordowany przez nacjonalistów, wtedy jeszcze w wersji „skinhead”. Zamordowany, gdyż słuchał obcej muzyki, bo za taką polscy nacjonaliści uważali wówczas rap. Zamordowany, gdyż utożsamiał się z obcą kulturą bo za taką nacjonaliści uważali wówczas hip hop. „Obca” to według nacjonalistów „wroga”. Rap, hip-hop, wywodzące się z afroamerykańskich społeczności Nowego Jorku lat siedemdziesiątych, zaraz po pojawieniu się w Polsce stały się celem agresywnych ataków skrajnej prawicy.

Dziś może wydać się to dziwne, gdyż polscy nacjonaliści sami zakładają hiphopowe składy lub namawiają te już istniejące aby grały na ich imprezach. Dzieje się tak, gdyż skrajna prawica, mimo całej swojej wsteczności odkryła po 20 latach hip-hop jako narzędzie propagandy, jako instrument do przyciągnięcia młodych ludzi do swoich chorych, dyskryminujących idei. Takie zespoły jak „Zjednoczony Ursynów” stały się swoistymi kombinatami nacjonalistycznej propagandy, produkującymi utwory na zamówienie skrajnie prawicowych ugrupowań powiązanych z tym składem.

Tymczasem hip-hop narodził się jako wolna kultura ulicy. Ulicy mającej dość sztucznych podziałów i uprzedzeń. Dość wciskania jej w systemowe ramy. Hip-hop to kultura buntu. Tworzona przez i bliska ludziom będącym na uboczu, na marginesie. Bliska ludziom szukającym wolnych wyborów, szukającym alternatywy, swojej drogi. Bliska ludziom zostawionym samym sobie. Hip hop to przestrzeń, która daje dużo możliwości, od breakdance po graffiti, dająca możliwość ekspresji i rozwoju, możliwość wykrzyczenia złości i okazania szacunku… Ale nigdy dotąd hip-hop nie był traktowany jako narzędzie rasistowskiej, nacjonalistycznej i neofaszystowskiej propagandy.

Dziś w Polsce, młodzi ludzie siedzący w hip-hopie, ludzie próbujący odnaleźć sens życia w nieciekawej rzeczywistości, którą oferuje kapitalizm, stali się apetycznym kąskiem dla nacjonalistów. Ci ostatni, tylko podszywając się pod „anty-systemowców” robią wszystko aby wciągnąć hip hop do swojej gry.

Dlatego, wszystkim tym, którzy zetknęli się już z nacjonalistycznym hip-hopem, przypominamy dziś historię Igora, który zginął tu, przed Hybrydami, z rąk polskich nacjonalistów. Nacjonaliści to kowale represyjnego systemu, kowale represyjnego państwa. Jeszcze bardziej represyjnego niż to dziś, choć my, antyfaszyści, wiemy doskonale jak represyjne potrafi być i to dzisiejsze. Nacjonalistyczne składy nie mogą wnieść na scenę hip-hop nic innego prócz fałszu, zdrady i wrednej propagandy, podczas gdy idee hip-hopu pozostają w totalnej opozycji do prawicowych poglądów. Do skrajnie prawicowych zwłaszcza.

Hip-hop to głos ulicy – Nie nacjonalistów!
Młodzież potrzebuje alternatywy – Nie Nacjonalizmu!