„Doktryna szoku” Naomi Klein stała się globalnym bestsellerem. Była to książka ważna, celnie uderzająca w aksjomaty neoliberalizmu. Dziś jest bodaj jeszcze ważniejsza, bo przecież tezy zarówno „Doktryny szoku”, jak i „No Logo” w kontekście ostatniego wielkiego kryzysu okazały się w znacznej mierze trafne. W każdym razie trafniejsze niż dogmaty bezkrytycznych wyznawców wolnorynkowej globalizacji, w rodzaju Alaina Greenspana czy zaangażowanego w plan Balcerowicza Jeffreya Sachsa, którzy toczyli zresztą z Klein poważne spory i debaty.

Za mitem niewidzialnej ręki rynku kryją się korporacyjne monopole i zbrojne ingerencje. Amerykańskie władze oraz wielki biznes nie cofną się przed niczym, by wykorzystać kryzys panujący w różnych zakątkach globu do własnych celów.
Tytułowa doktryna szoku ma swoje źródło w radykalnych teoriach Miltona Friedmana i innych ekonomistów tzw. szkoły chicagowskiej. W praktyce oznacza ekonomiczną eksploatację krajów dotkniętych kryzysem, klęskami żywiołowymi lub wojną. Swój poligon doświadczalny przeszła w Chile, gdzie po zamachu stanu Augusto Pinocheta przeprowadzono gruntowne reformy. Skutkiem chilijskiego cudu był wprawdzie wzrost dochodu per capita, lecz towarzyszył temu drastyczny spadek płac i powiększające się bezrobocie. Rządząca dyktatura nie przebierała też w środkach, tłumiąc opór związków zawodowych i społeczne protesty. Niepokornych wtrącano do więzień, poddawano torturom lub mordowano, dając swoisty przykład późniejszej wojskowej juncie w Argentynie.

Doktryna szoku znajdywała zastosowanie jeszcze wielokrotnie: w Rosji pod rządami Jelcyna, w Wielkiej Brytanii epoki Thatcher, podczas amerykańskich inwazji na Afganistan i Irak, a ostatnio także podczas globalnego kryzysu ekonomicznego. Jeszcze przed głośno komentowaną zapaścią premiery doczekała się książka „Doktryna szoku” Naomi Klein, autorki głośnego „No Logo”. Niniejszy film stanowi rozwinięcie i uaktualnienie tez stawianych przez kanadyjską pisarkę. Ukazuje bowiem, jak wielkie korporacje umacniają swoją pozycję kosztem zrujnowanych gospodarek całych krajów. W efekcie wolny rynek globalnego kapitalizmu nie jest ani wolny, ani tym bardziej sprawiedliwy.

„W ostatnich 30 latach dominowało przekonanie, że wolny rynek nie może być podważany, dopiero teraz poddaje się to dyskusji” – mówi reżyser Michael Winterbottom, znany z realizacji takich obrazów jak, „Aleja Snajperów” czy „Droga do Guantanamo”. „Kiedy widzi się, jak dyrektorzy banków otrzymują setki miliardów dolarów od państwa, mimo iż sami roztrwonili wcześniej bajońskie sumy, ludzie naprawdę mają prawo być wściekli. Jedyny pozytywny aspekt całej sytuacji jest właśnie taki – na całym świecie panuje niezgoda na ten stan rzeczy”.

Materiały archiwalne przeplatane są w filmie z fragmentami wykładów Naomi Klein oraz wywiadami, jakie przeprowadziła z m.in. Janine Huard, ofiarą eksperymentalnych praktyk psychiatrycznych, które dały podwaliny pod dzisiejsze techniki tortur stosowanych przez CIA. Ten śmiały dokument, pokazywany m.in. na festiwalach w Berlinie, San Sebastian, Turynie, obejrzeć powinien każdy, zwłaszcza w czasach, gdy słowo „kryzys” nie znika z doniesień medialnych.