11 kwietnia 1981r. ulice Brixton zapłonęły. Poleciały butelki z benzyną i padły strzały. Polała się krew… Londyn stał się świadkiem największej w historii Wielkiej Brytanii ulicznej bitwy.

W szczytowym momencie zamieszki objęły 5 tysięcy osób. Zdemolowano 148 budynków (część została podpalona, 28 budynków spłonęło doszczętnie); zniszczeniu uległo ponad sto samochodów (większość policyjnych), rany odniosło 360 osób (w tym 300 policjantów).

Wykluczenie i agresja
Genezą niepokoju była uśpiona agresja. Getto Brixton z początku lat 80–tych to miejsce o ponurej reputacji. Bezrobocie (głównie wśród czarnych mężczyzn – około 50%), walki rywalizujących o narkotykowy rynek gangów, narkomania i rozboje stały się codziennością. Dramatyczny wzrost przestępczości skłonił policję do zaaplikowania wyjątkowych środków prewencji –w kwietniu 1981 rozpoczęto operację‘Swamp 81’.

Policjanci działali w oparciu o specjalną dyrektywę zwaną ‘sus law’. W założeniu miała być to forma skuteczniejszej prewencji, która pozwalała na dokonanie zatrzymań, aresztowań i rewizji osobistych na podstawie podejrzenia (stąd nazwa–sus od suspicion) o intencję dokonania przestępstwa. Zatrzymania objęły głównie czarnych mieszkańców Brixton…
Działania policji były nieudolne, operacja swamp nie została należycie skonsultowana z lokalną społecznością, która odebrała działania policji jako opresję o podtekście rasistowskim.

Geneza krwawej soboty
Bezpośrednią przyczyną zamieszek stały się wydarzenia z 11 kwietnia, kiedy to funkcjonariusze londyńskiej Metropolitan Police zatrzymali pchniętego nożem czarnego nastolatka. Przestraszony widokiem policjantów mężczyzna rzucił się do ucieczki. Jak relacjonuje dokumentacja policji, funkcjonariusze zatrzymali go celem udzielenia pierwszej pomocy. Świadkowie zajść zinterpretowali działania policjantów jako areszt. Zgromadzona wokół zajścia grupa czarnej młodzieży siłą odebrała nieszczęśnika z rąk policji. Nastolatek został przewieziony cywilnym samochodem do Szpitala Św.Tomasza. Wśród mieszkańców rozniosła się plotka, która oskarżyła policję o celowe nieudzielanie pomocy, co miało doprowadzić do śmierci nieszczęśnika…

Rozruchy rozpoczęły się w godzinach popołudniowych. Lokalna komenda policji zdecydowała się na zwiększenie liczby funkcjonariuszy, tak by zapobiec ewentualnej eskalacji. Przedsięwzięte środki nie zatrzymały wybuchu agresji.
11 kwietnia policjanci dokonali na pozór rutynowego zatrzymania kierowcy lokalnej taksówki. Zgromadzony tłum zaatakował…

Chaos i przemoc
Na policjantów posypały się butelki z benzyną i cegły. Godzinę później podpalono pierwszy policyjny samochód Wkrótce zapłonęły budynki mieszkalne. Ulice zostały zablokowane, co uniemożliwiło akcję straży pożarnej. Setki młodych uzbrojonych w cegły, noże i koktajle mołotowa demonstrantów starło się z oddziałami szturmowymi . Zanotowano przypadki ataków na ambulanse. Próby mediacji zwykłych mieszkańców z rozszalałym tłumem nie przełamały impasu. Ogarnięte chaosem Brixton padło łupem włamywaczy, zanotowano przypadki zabójstw i oraz gwałtu.

W godzinach wieczornych liczba funkcjonariuszy została zwiększona do 2 tysięcy, użyto oddziałów konnych i helikopterów. Walki trwały do wczesnych godzin dnia następnego.

Zapomniany raport
W listopadzie 1981r. opublikowano raport Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który wyliczył nadużycia prawa ‘sus’. Wniosek raportu – nadużycia doprowadziły do dyskredytacji policji w oczach czarnej mniejszości Brixton. Przewodniczący pracom nad raportem Lord Scarman starał się powiązać problem przestępczości z ogarniającym Brixtom wykluczeniem społecznym. Celem raportu miała być rekomendacja szerszej współpracy z lokalną społecznością. Rekomendacje ministerstwa przybrały kształt dokumentu o tytule ‘Police and Criminal Evidence Act 1984’. Dokument nigdy nie wszedł w życie.

Cztery lata później zamieszki wybuchły po raz kolejny…

źródło: http://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2696078

FILM: