(za: http://antyfaszystowskitorun.wordpress.com)

Nacjonaliści rozdzielili między siebie odgrywane role. Jedni przymierzają się do uzyskania lukratywnych stanowisk w europarlamencie, drudzy wybierają fizyczną konfrontację.
Wzajemnie się uzupełniają, dążąc do zdominowania życia publicznego i wykluczenia z niego swoich przeciwników. Faszyści wrócili do stosowania terroru politycznego, jako sposobu oddziaływania na społeczeństwo. Gdy naziole 11 listopada z młotkami i pałkami teleskopowymi atakują skłot Przychodnia, dostają pełne wsparcie od swoich liderów, Roberta Winnickiego i Krzysztofa Bosaka. Z jednej strony nacjonaliści atakują nas fizycznie z drugiej odmawiają całemu spektrum idei wolnościowych, anarchistycznych i lewicowych prawa do uczestnictwa w życiu politycznym.

Fot.1. Obrona skłotu Przychodnia, zaatakowanego przez nacjonalistów (11.11.2014).

Wzrost fizycznej i symbolicznej przemocy skrajnej prawicy wzmaga reakcję. Im bardziej gwałtowne stają się ataki, tym silniejsza solidarność rodzi się w obrębie grup wolnościowych.
Mimowolnie nacjonaliści dążąc do fizycznej eksterminacji swoich wrogów z życia społecznego, wzmagają działania przeciw sobie i zwierają nasze szyki. W wąskim rozumieniu solidarność jest reakcją grupy na ataki kierowane pod jej adresem, w naszym przypadku reakcją na skrajnie prawicową przemoc. Solidarność, ta powoduje, że stajemy się silniejsi, zjednoczeni, odnajdując oparcie w sobie nawzajem, jesteśmy gotowi podjąć większe ryzyko a solidarna grupa staje się dowodem słuszności postulowanych przez siebie wartości, dla wszystkich jej członków. Tak rozumiana solidarność, jest użyteczna, ale nie pozwala na odnalezienie rozwiązań problemów będących źródłem nacjonalizmu.

Fot. 2. Demonstracja solidarnościowa: „Wolności nie spalicie” – Dość terroru Marszu Niepodległości – o ulice wolne i bezpieczne – 15.11.2013 Warszawa.

Nacjonalizm, szowinizm i rasizm, nie zniknie wraz uchwaleniem „antydyskryminacyjnych” ustaw, dotowaniem fundacji i przeznaczaniem pieniędzy na szkolenia dla organów represji. Politycy korzystają z koncentrowania społecznego niezadowolenia na gejach, imigrantach, mniejszościach etnicznych.
Społeczeństwo, które kanalizuje swoje niezadowolenie na agresji wobec mniejszości nie stanowi zagrożenia dla władzy ponieważ to nie w niej upatruje źródła swoich frustracji. Co jest największym problemem społecznym według nacjonalistów? Kilka tysięcy imigrantów chcących znaleźć w Polsce bezpieczne domy, sprzeciw osób nieheteronormatywnych wobec nierównego traktowania i skierowanej przeciw nim agresji, postulaty wyrównywania szans kobiet i mężczyzn. Skrajna prawica uważa, że problemy społeczne znikną gdy wszyscy wywieszą biało-czerwoną flagę w święto niepodległości i będą uczyć się na lekcjach historii o wielkości polskiej husarii.

Naszą odpowiedzią na „recepty” nacjonalizmu, powinna być walka z nierównościami społecznymi i utrwalającym je kapitalizmem.
W Polsce w 2012 roku 20% najbogatszych było o niemal pięć razy (4.9) bogatsze niż najuboższe 20%. W kraju największych różnic społecznych, USA, różnica ta bliska jest dziewięciokrotnej różnicy w dochodach. Nierówności społeczne ograniczają możliwości nawiązywania więzi społecznych z ludźmi spoza własnej klasy, przedstawiciele danych grup izolują się zarówno od biedniejszych jak i bogatszych od siebie, sprzyja to kreowaniu postawy wykluczającej “obce” grupy. Im większe nierówności w dostępie do edukacji, służby zdrowia, kultury, im mniejsze możliwości wpływania na życie polityczne tym mniejsze zaufanie do innych ludzi. Brak zaufania skutkuje wzrostem poczucia zagrożenia, zagrożeniem tym najczęściej stają się mniejszości. Nierówności konserwują hierarchię społeczną, likwidują do zera możliwości awansu społecznego i rodzą frustrację. Nieprawdą jest, że wraz ze wzrostem majątku najzamożniejszych podnosi się poziom życia całego społeczeństwa. Skutkiem nieproporcjonalnego bogacenia się są rosnące nierówności społeczne i spadek jakości życia, wszystkich ludzi, nawet tych najzamożniejszych. W następstwie faktycznych nierówności wobec prawa czy nierówności majątku, pojawia się nierówność urojona w postaci uprzedzenia. To właśnie na tym uprzedzeniu zrodzonym przez system, żerują nacjonaliści.

Rys.3. Piramida hierarchii w kapitalizmie na jednym z plakatów anarchosyndykalistycznego związku zawodowego Robotnicy Przemysłowi Świata.


Tam gdzie człowiekowi odmawia się sprawiedliwości, gdzie ubóstwo jest przymusowe, gdzie panuje ciemnota i gdzie którejkolwiek klasie daje się odczuć, że społeczeństwo jest zmową, zorganizowaną po to by uciskać, okradać i poniżać, tam ani jedna osoba ludzka, ani własność nigdy nie będą bezpieczne

– Frederick Douglas, 1886 r.
Tylko podejmując jednoczesną walkę z wykluczeniem ekonomicznym i wykluczeniem ze względu na pochodzenie, kolor skóry czy płeć, jesteśmy wstanie wypchnąć nacjonalizm poza nawias dyskursu publicznego. Naszą odpowiedzią na nierówności jest solidarność społeczna. Nie domagamy się tej solidarności od polityków, organizacji pozarządowych czy bogaczy. Państwo i jego struktury wielokrotnie pokazały, że nie są w stanie rozwiązywać problemów społecznych. Państwu funkcjonującemu w oparciu o zasady wolnego rynku zależy na utrzymaniu nierówności społecznych. Prawdziwa solidarności społeczna to ta wychodząca od nas samych. Walka o prawa uchodźców i imigrantów, zamykanych w Polsce w ośrodkach o rygorach więzienia. Tworzenie przestrzeni do wspólnej aktywność kulturalnej, rozrywkowej, politycznej dostępnej niezależnie od wysokości dochodów. Wysyłanie listów więźniom, odsiadującym wyroki za działalność polityczną. Walka o prawa pracownicze w ramach niezależnych związków zawodowych. Stanie ramię w ramię z nigeryjskim studentem, którego chcą zakatować nacjonaliści w tramwaju.

Solidarność nierozerwalnie związana z postawą buntu. Bunt jest utożsamieniem się z uciskanymi, wyrzeczeniem się egoizmu na rzecz uznania i obrony wartości wspólnych wszystkim ludziom.

To bunt nadaje życiu wspólnotowemu sens, jednoczy i wyprowadza człowieka z samotności. Nie ma buntu bez solidarności. Bunt nie może być wykluczający, obejmujący tylko wyselekcjonowaną grupę: Choćby jednego istnienia zabrakło w świecie braterstwa, a świat ten pustoszeje pisze Albert Camus. Prawdziwy i w pełni autentyczny bunt przeciwstawia się zawsze wszelkiemu uciskowi, niesprawiedliwości i zbrodni. Bunt jest twórczy tylko wówczas, gdy domaga się jedności i wspólnoty ludzkiego losu.

Bibliografia:

[1] Ryszard Mordarski: Albert Camus – Między absurdem a solidarnością, Bydgoszcz, Wydawnictwo Uczelniane WSP, 1999.
[2] Richard Wilkinson, Kate Pickett: Duch równości. Tam gdzie panuje równość, wszystkim żyje się lepiej, przeł. Listwan Paweł, Czarna Owca, 2011.
[3] Wójcik – Żołądek Monika: Nierówności społeczne w Polsce, „Infos – Biuro analiz sejmowych”, 2013, Nr 20.
[4] Iwona Kochman: Solidarność społeczna, Wokół Debat Tischnerowskich – erazm.uw.edu.pl